|
Pomóż Daj Nadzieję koncert charytatywny |
|
|
|
Proboszcz Parafii św. Wawrzyńca w Dąbrowie
wraz z Parafialną Scholą „Gaudium" serdecznie zapraszają Wszystkich Parafian
8 stycznia 2012r. o godz18.00 do Kościoła Parafialnego w Dąbrowie
na Bożonarodzeniowy Koncert Charytatywny
z gościnnym udziałem
Młodzieżowej Orkiestry Dętej „Camerata" oraz Chóru „Spotkanie" z Parafii św. Rocha W Starych Budkowicach
Koncert dedykowany jest wszystkim chorym parafianom, a szczególnie
Piotrowi i Pawłowi, na rzecz których, zbierana będzie ofiara z koncertu.
kolędy zaśpiewają również:
Parafialna Schola „Gaudium" z parafii p.w. św. Wawrzyńca w Dąbrowie
Uczniowie i nauczyciele Zespołu Szkół w Dąbrowie
Szanowni Państwo!
Nasze dzieci-Paweł (11 lat) i Piotr (8lat) zmagają się z rzadka chorobą metaboliczną, uwarunkowaną genetycznie o nazwie adrenoleukodystrofia. Polega ona na defekcie rozkładu długołańcuchowych kwasów tłuszczowych (wosków).W jej przebiegu dochodzi do uwstecznienia rozwoju psychoruchowego dzieci z powodu uszkodzenia w pierwszym rzędzie tkanki mózgowej i komórek kory nadnerczy i w efekcie do wyniszczenia całego organizmu. Jest to choroba mało znana, nieprzewidywalna w skutkach i rozwoju czasowym, w której nie wypracowano żadnej metody skutecznego leczenia.
Jedynym zalecanym przez niektórych lekarzy postępowaniem jest przeprowadzenie przeszczepu szpiku kostnego, który daje możliwość zatrzymania choroby po pewnym czasie. Nasi chłopcy przeszli zabieg w kwietniu 2008r.Paweł i Piotruś przeszli bez większych powikłań procedurę przeszczepową, a ich organizmy dość dobrze funkcjonują z nowym szpikiem kostnym. Chłopcy pozostają pod stałą opieką lekarzy transplantologów z kliniki we Wrocławiu. Zgodnie z zaleceniami ich stan zdrowia musi być okresowo kontrolowany w poradniach specjalistycznych. Sama adrenoleukodystrofia nie daje jednak za wygraną i co jakiś czas atakuje ,dając głównie objawy neurologiczne. Chłopcy mają problem z chodzeniem, pisaniem, występują zaburzenia wzroku i mowy. Żeby wspomóc ich organizmy i niwelować negatywne skutki choroby prowadzona jest ciągła rehabilitacja ruchowa, wspomagana hipoterapią i dogoterapią, opieka logopedyczna, psychologiczna i pedagogiczna, mają zapewnioną dietę niskotłuszczową, a ich edukacja przebiega w trybie indywidualnym. My, rodzice, od pewnego czasu zauważyliśmy zahamowanie rozwoju objawów, dlatego wierzymy, że przeszczep szpiku i pozostałe działania pomogą nam w końcu skutecznie zatrzymać rozwój choroby, a nasze dzieci w przyszłości będą mogły samodzielnie funkcjonować i realizować swoje plany i marzenia.
Ewelina i Maciej Bil
Pomoc dla Pawła i Piotra w postaci darowizny finansowej można przekazać na konto „Opolskiego Stowarzyszenia Rehabilitacji Neurologicznej i Funkcjonalnej" numer:
2426 34 1680 1235 0000 3000 1461 z dopiskiem „Dla Pawła i Piotra Bil". Jednocześnie też będziemy wdzięczni za przekazanie 1% podatku dla chłopców KRS:0000273196 z dopiskiem „Dla Pawła i Piotra Bil" OPP: Opolskie Stowarzyszenie Rehabilitacji Neurologicznej i Funkcjonalnej.
|
|
O parafii |
|
|
Kościół pw. św. Wawrzyńca w Dąbrowie
|
Parafia wzmiankowana w 1305 r. i 1335 r. w archiprezbiteracie niemodlińskim, obejmowała okoliczne wioski Prądy, Wawelno, Sokolniki, Dąbrowę, Ciepielowice, Nową Jamkę, Lipową, Skarbiszów i Karczów. Obecny kościół zbudowany ok. 1600 r. W okresie Reformacji była duża grupa ewangelików, którzy posiadali kościoły w Dąbrowie i Karczowie. Z pararafii wyodrębniono w 1935 r. Wawelno, a Skarbiszów w 1957 r przyłączono do Naroka. Kościół filialny w Karczowie wzmiankowany w 1447 r., obecny z 1906 r. Kościół filialny w Nowej Jamce wybudowany w 1982 Na terenie parafii mieszka dziś około 2700 mieszkańców - wyjaśnia proboszcz, ks.Marcin Bonk
|
|
Więcej…
|
|
|
Ks. prof. Józef Sztonyk *8 III 1933 +19 IV 1989 |
|
|
|
|
Józef Sztonyk urodził się 8 marca 1933 roku we wsi Nowostawce, pow. Buczacz (woj. tarnopolskie) i w tejże parafii został ochrzczony 16 marca tegoż roku. Rodzicami byli Mikołaj i Barbara z d. Liczner. W Nowostaw-cach przyjął w 1940 roku I Komunię Św., a parę lat później wstąpił w szeregi Sodalicji Mariańskiej. W 1945 roku, dzieląc los wielu tysięcy rodzin polskich, musiał z rodzicami i rodzeństwem opuścić strony rodzinne, aby wyruszyć na zachód, nad Odrę, na tereny przyznane Polsce w powojennych traktatach. Osiedlili się na niewielkim, siedmiohektarowym gospodarstwie opodal Prudnika we wsi Czyżowice (parafia Niemysłowice). Tu ukończył szkołę podstawową, a w 1951 roku w Prudniku szkołę ogólnokształcącą i zdał egzaminy maturalne z bardzo dobrym wynikiem. Zgłosił się z miejsca do Wyższego Seminarium Duchownego Śląska Opolskiego w Nysie. W ankiecie przed przyjęciem napisał: „myślałem o obraniu stanu duchownego od dzieciństwa i kieruję się tym, że w stanie kapłańskim będę mógł najwięcej uczynić dobrego dla ludzi i najlepiej zbliżyć się do Boga". Polecali go do seminarium jego proboszcz ks. Antoni Wawrzyński i katecheta o. Pius Bełch, dominikanin. Proboszcz podkreślał, że kandydata w wysokim stopniu cechują wartości moralne i społeczna a o. Pius pisał, że zawsze uczestniczył w nauczaniu religii, choć musiał drugi raz rowerem dojeżdżać do Prudnika i że zamiar wyboru kapłaństwa ujawnił już w ósmej klasie (pierwszej gimnazjalnej).
|
|
Czytaj całośc
|
|
Misja na Madagaskarze |
|
|
|
W niedzielę 10 maja gościliśmy w naszej parafii ks.Marka Maszkowskiego który od 20 lat jest misjonarzem na Madagaskarze.
Manantenina jest wyizolowanym obszarem południowo-wschodniego Madagaskaru, stale nawiedzanym przez gwałtowne opady i cyklony.
Ks. Marek Maszkowski CM, misjonarz ze zgromadzenia św. Wincentego a Paulo, oraz 4 siostry szarytki (autochtonki) prowadzą Misję św. Józefa. Misja została założona 52 lat temu i obecnie należy do niej 40 kaplic filialnych i 25 szkół dla 2550 uczniów. Wszystko ukryte w buszu. Nie ma dróg, mostów, kanalizacji, elektryczności ani linii telefonicznej. Nie dociera służba zdrowia ani policja.
Ksiądz Marek musi być jednocześnie misjonarzem, pedagogiem, lekarzem, urzędnikiem i rozjemcą. Żyjącym tu katolikom, protestantom i animistom rozdaje lekarstwa, uczy podstawowych zasad higieny, uprawy roli. O konflikty lokalne nietrudno, w ruch idą wtedy maczety i czary. Już raz zdarzyło się, że cała wioska schroniła się w murach kościoła. Jedno, przed czym jak dotąd nie ma schronienia, to powolna i okrutna - śmierć głodowa.
|
|
Więcej…
|
|